Na początek najbardziej oporni
Spółdzielnie wytypowały pierwszych kandydatów do KRD z długiej liczby swoich dłużników.
- 30 proc. lokatorów uiszcza czynsz nieregularnie - mówi Józef Karbowniczyn, prezes największej szczecińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej "Dąb". - Część wręcz notorycznie uchyla się od płacenia. Według ustawy możemy już nawet za 200 zł podać kogoś do KRD. Na razie typujemy tych, których dług przekroczył już 10 tys. zł.
W spółdzielni wysłano wezwanie do zapłaty łącznie do 300 osób. Poinformowano ich, że jeśli nie zareagują i nie spłacą długu, zostaną umieszczeni w Krajowym Rejestrze Długów. Za kilka dni mija ustawowe 30 dni, które spółdzielnia musi czekać, co zrobi dłużnik. Gdy nie zareaguje, jego nazwisko automatycznie trafi do KRD.
- Z każdym możemy negocjować i każdemu chcemy jakoś pomóc, ale są osoby, które po prostu nie chcą z nami rozmawiać - mówi J.Karbowniczyn. - Nie rzadko takie osoby traktują spółdzielnię, jak bank, a nie płacony czynsz, jak tani kredyt.
Podobne stanowisko wobec dłużników zajął zarząd spółdzielni "Płonia", gdzie około 8 proc. osób zalega z płatnościami. Na liście do KRD znalazło się 20 osób. Ich dług przekroczył 3 tys. zł. Do podobnych działań przymierza się też stargardzka Spółdzielnia Mieszkaniowa.
Inne tematycznie powiązane strony:
|